Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

Czy wiesz o co prosisz?

«Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» 
Mt 20, 21-22 
"Nie wiecie o co prosicie".
Tak dziś Jezus często odpowiada na nasze modlitwy.  Bo pragniemy rzeczy, na które nie jesteśmy gotowi, lub chcemy zbyt wiele. Nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji, jakie idą za naszymi marzeniami. Widzimy tylko korzyści jakie odniesiemy i jakie szczęście będziemy czuć, wyobrażamy sobie jacy będziemy spełnieni.  Ale czy kobieta, która marzy o tym, żeby zostać matką jest tylko szczęśliwa, gdy już się to stanie? I może teraz wreszcie być szczęśliwa?
Nie. Bo z macierzyństwem wiąże się odpowiedzialność, ból i kolejne problemy.
Kobieta, gdy urodzi kocha swoje dziecko, ale czuje też ogromny ból po porodzie, zmęczenie i często bezsilność, że nie ogarnia wszystkiego, tego co sądzi, że powinna. Dom nie jest już taki idealny, bo nie m…

Abraham i Izaak ---> Bóg Ojciec i Syn Boży

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby także wraz z Nim wszystkiego nam nie darować? 
Rz 8, 31-32

Dzisiejsze drugie czytanie jest pięknym nawiązaniem do pierwszego czytania. Które często jest nierozumiane.
Dziś w pierwszym czytaniu słyszymy o Abrahamie, który idzie złożyć w ofierze swojego syna. Złożyć w ofierze, czyli zabić. Dla nas jest to niepojęte. Jak można dobrowolnie zgodzić się na zabicie swojego ukochanego dziecka? Nawet w imię wiary. 
Dla nas to trochę trąci takim sekciarskim poddaniem, które sprawia, że człowiek omamiony zrobi wszystko dla swojego guru. 

Jakkolwiek byśmy nie omawiali tego tekstu, tłumacząc, że Bóg tak naprawdę nie chciał, żeby Abraham zabił Izaaka, tylko chciał go wystawić na próbę. Że miał być to sprawdzian jego wiary, jego zaufania względem Boga. Że Abraham w głębi serca wiedział, że Bóg nie dopuści do śmierci jego syna. To piękne tłumaczenia, ale czy prawdziwe. 
Dziś w …

Podejmowanie postanowień na Wielki Post

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli. 
Mk 1, 12-13

40 dni Jezusa na pustyni. 
40 dni Jezusa w samotności.
40 dni Jezusa przygotowania przed rozpoczęciem publicznej działalności. 

40 dni niejedzenia słodyczy.
40 dni bez alkoholu.
40 dni umartwiania się na siłę. 

Czy tak ma wyglądać Wielki Post? Czy naprawdę może on nas przybliżyć do tego z czym zmagał się Jezus na pustyni? Czy mamy pościć o chlebie i wodzie? Czy mamy chodzić w worze pokutnym?

Wszystkie nasze postanowienia są niczym jeśli w tym czasie chodzimy wiecznie wkurzeni i irytujemy się gdy ktoś nas o coś prosi. 
Nie mamy być jak faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy przestrzegali pełno drobnych przepisów prawa Mojżeszowego, ale zapominali o najważniejszym prawie Bożym - prawie miłości. 


Dlaczego mamy poczucie, że musimy podjąć jakieś zobowiązanie na post i koniecznie musi być to związane z odmawianiem sobie jedzenia, czy umartwiani…

Pokora w proszeniu

«Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony» 
Mk 1, 40-41

Piękna nauka tego jak mamy się modlić, gdy o coś prosimy. 
Nie mówmy "daj mi", "spraw", "wysłuchaj". 
Bóg wie czego pragniemy zanim o to poprosimy. 

Tego czego musimy się nauczyć z modlitwy to pokora, z którą mamy prosić, oraz nauka, że nie zawsze wszystko dostaniemy. 

Trędowaty z dzisiejszej Ewangelii uczy nas, że prośba to nie ma być rozkazywanie Bogu, litania próśb. Ale ma to być pokorna prośba, o największe pragnienie naszego serca. Które wypowiadamy z miłością, wiarą, że zostaniemy wysłuchani. Ale z jednoczesnym poczuciem, że przyjmiemy wolę Bożą, jakakolwiek by ona nie była.
"Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić".

Wielki Post

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie
Mt 6, 16-18

Dziś zaczynamy Wielki Post.  To czas, w którym podejmujemy różnego rodzaju zobowiązania i wyrzeczenia.
Ale po co? Żeby pokazać innym, że jesteśmy chrześcijanami i żeby inni nas podziwiali za naszą żelazną wolę?
Nie robimy tego dla innych, czy dla siebie (np. żeby schudnąć). Ale robimy to dla Jezusa. Razem z Nim przechodzimy ten czas postu, by żałować za nasze grzechy, które zaprowadziły Go na krzyż. 
Post nie ma być tylko ze strony ciała - odmawianie sobie przyjemności jedzenia słodyczy, czy innych przekąsek. Ale przede wszystkim ma być to praca nad sobą. Dlatego podejmijmy takie czyny, które naprawdę będą dla nas wyzwaniem.  Stale siedzisz…

Przyjęcie Prawdy

Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. 
Jk 1, 21

Wydaje się, że dziś wszystko jest odrzucane. Jeśli ktoś coś przyjmuje to w pogardzie. Język "debaty" jest agresywny. Nie można jej nazwać debatą, a raczej kłótnią i wzajemnym oskarżaniem. 
Jak w takiej kulturze, w takim środowisku można przyjąć coś w duchu łagodności. Wydawać by się mogło, że nic. 
Ale to nie jest jakaś pierwsza lepsza myśl czy teoria. Mówimy tu o przyjęciu Dobrej Nowiny, o przyjęciu Ewangelii do naszego serca, o nawróceniu. To słowo ma moc nas zbawić. 
Nie ma co oczekiwać, że Prawda zacznie krzyczeć tak jak wszyscy wokół. Bo jak przystało na Prawdę, ona nie musi niczego udowadniać. To od nas zależy czy ją przyjmiemy.

Walka o czas

Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Dni jego czyż nie są dniami najemnika? Jak sługa wzdycha on do cienia, i jak najemnik czeka na zapłatę. Tak moim działem miesiące nicości i wyznaczono mi noce udręki
Hi 7, 1-3 

Coraz częściej słyszę, że życie teraz tak pędzi, że sami tak się nakręcamy, że ważne rzeczy nam umykają.
Że kiedyś było lepiej. Kiedyś człowiek miał czas na wszystko i był szczęśliwy. A teraz pędzi i nic z tego nie ma.

W każdych czasach człowiek wzdychał do minionej epoki, bo widział w niej to czego mu teraz brakuje. Można to zobaczyć w filmie "O północy w Paryżu" Woodego Allena.
Jednak takie wzdychanie nic nie daje. Bo zawsze znajdziemy wcześniejszy czas, który będzie lepszy. 
Trzeba się w końcu otrząsnąć i dostrzec, że wystarczy odrobina dobrej woli z naszej strony i znajdziemy czas. Sami musimy zwolnić i dostrzeżemy piękno tego świata i naszego czasu.